Dokończę to opowiadanie, bo to jedyny taki tasiemiec w moim wykonaniu, oczywiście jak na razie :) Poza tym, nie mam w zwyczaju porzucać rozpoczętych spraw, a ostatnio nawet wena do mnie zawitała.
Pomeczowy nastrój mnie nie opuścił, jeszcze.. I chyba nie opuści, bo jeśli się nic nie zmieni to w następną sobotę również wpadnę na bielską halę, by podziwiać moich jastrzębiaków! :))
A teraz nie przedłużając zapraszam na 28 rozdział!
I standardowo proszę o opinie, komentarze i inne Wasze ślady!